Życie to coś więcej niż praca – taką tezę stawia Simone Stolzoff w swojej książce. W świecie, w którym praca nadal stanowi oś życia. Mimo, że widać duże zmiany na horyzoncie. Na przestrzeni mojej kariery zawodowej zadziało się już bardzo wiele zmian w podejściu do pracy, a to tylko 20 lat.
Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?
Książka bazuje na doświadczeniach i badaniach amerykańskich, ale zupełnie to nie przeszkadza, bo te obserwacje śmiało można odnieść do europejskich standardów i sposobu życia. Nie widzę wielkich różnic.
Jeżeli z jakiś powodów nie masz czasu na lekturę tej pozycji, a temat Cię interesuje, to polecam przeczytaj chociaż kilkanaście stron wprowadzenia. Świetnie przedstawiona historia jak to się stało, że praca stała się czymś więcej niż tylko pracą. Skąd wynika pomysł, by ze sposobu na wygenerowanie środków do życia, zrobić z niej symbol statusu, a teraz sposób na odnalezienie swojego sensu i drogę do samorealizacji. Ciekawie i spójnie opisana droga jak stworzyliśmy sami sobie kult pracy, zwany workizmem, stawiając rzeczy na głowie. Bo jak inaczej to nazwać, jeżeli wartość człowieka definiuje się przez jego pracę?
Mity o pracy, które warto przemyśleć
Nie chcę psuć lektury tej książki przytaczając historie, które opisuje Simone Stolzoff, więc nie będę opisywała doświadczeń bohaterów, których przeżycia poruszają i zapraszają do refleksji. A może i odnajdziesz w niektórych z nich kawałek siebie?
Mit 1 – gdy wierzysz, że jesteś tym co robisz
Twoja tożsamość zawodowa przysłania wszystko inne i nie pozostawia wiele miejsca na alternatywę. Gdy z jakiegoś powodu praca się kończy czy załamuje to łamie się też Twoja tożsamość. Nie wiesz kim jesteś. Potrzebujesz zbudować się na nowo. „Chciałabym przypomnieć ludziom, że trzeba tworzyć wartość poza pracą, aby mieć jakąś ochronę”- mówi nam bohaterka historii opisywanej przez S.Stolzoff. Ale myślę, że ważniejsze jest to, że człowiek aby się realizować, rozwijać i wzrastać potrzebuje budować swoją wartość w różnych perspektywach. Jeżeli nie masz wiele poza pracą – to jest sygnał alarmowy.
Myślisz, że Ciebie to nie dotyczy? Proponuję prosty test. Na spotkaniu z dawno niewidzianymi znajomymi ze szkoły lub kolegami z poprzedniej pracy spróbuj przedstawić się inaczej niż tym co masz napisane na wizytówce i pomijając co robisz zawodowo. Jak się z tym czujesz? Co definiuje Twoją wartość?
Mit 2 – gdy praca staje się Twoją religią.
Szukasz w niej sensu i spełnienia, czerpiesz z niej poczucie pewności i otuchę, to ryzykujesz bardzo wiele gdy ona zniknie. Stajesz się też jej niewolnikiem bo ona kontroluje Ciebie w szerokim zakresie stając się źródłem czegoś więcej niż tylko dochodów i satysfakcji zawodowej. Jeżeli poczucie sensu czerpiesz z różnych źródeł stajesz się bardziej niezależny i odporny na wstrząsy, które zdarzają się w życiu.
Mit 3 – gdy praca jest pasją.
Wierzysz, że istnieje ta idealna praca, ta w której poczujesz to pełne spełnienie. Koszmarne moim zdaniem stwierdzenie „jeżeli kochasz to co robisz to nie przepracujesz ani jednego dnia” poczyniło wiele szkody powodując bezskutecznie poszukiwania i frustrację wielu osób, że nie mogą odnaleźć tego co łączy w sobie i poczucie spełnienia i pasji z dochodami. „Nasze społeczeństwo traktuje tych, którzy nie znaleźli powołania – nie kochają tego za co dostają pieniądze – tak jakby ponieśli jakąś moralną porażkę”. Ta wieczna pogoń za pracą, którą ma być pasją tworzy rzesze niepotrzebnie zawiedzonych i rozczarowanych pracowników.
Mit 4 – gdy praca decyduje o Twoim poczuciu własnej wartości.
Poprzez pracę starasz się udowodnić swoją wartość, bez niej nie umiesz powiedzieć co znaczysz. Spotkałam na swojej zawodowej drodze wiele osób, dla których praca stała się przedłużeniem czasów szkolnych, gdzie zbierały dobre oceny i nagrody w olimpiadach pragnąc akceptacji, miłości i pochwały rodziców. Dokładnie tak samo podchodziły do rozwoju swojej kariery co skrzętnie wykorzystywały systemy korporacji nagradzając ich ciężką pracę i 200% zaangażowanie awansami i kolejnymi szczebelkami w drabinie. Nagradzały gigantycznie ciężką pracę, chwaliły za skracanie urlopu macierzyńskiego, dumnie patrzyły na zaangażowanie w ważny projekt po godzinach i sadzenie drzewek w akcji charytatywnej w weekend.
Mit 5 – gdy w pracy ma być jak w rodzinie.
Chcesz czuć się tak dobrze jak w relacjach przyjacielskich czy rodzinnych właśnie, bo to czyni miejsce pracy przyjaźniejszym. Pracodawcy też świadomie kształtują takie miejsca pracy, bo poziom zaangażowania w nich rośnie i przekłada się na większą efektywność. Ale uwaga – w dłuższym okresie, jak pokazują badania, może to prowadzić do wyczerpania emocjonalnego i niestety może też finalnie pogarszać efektywność. Także dlatego, że żeby chronić relacje mamy tendencje do unikania konfliktu, który czasem w pracy jest potrzebny by priorytetyzować wyniki biznesowe.
Mit 6 – gdy myślisz, że dłuższa praca przynosi lepsze rezultaty.
Mylisz poczucie zajętości z produktywnością. Cenisz zachowanie, które polega na pracy jako wyraz zaangażowania. Mylisz efektywność z liczbą przepracowanych godzin. Dopuszczasz czas wolny jako nagrodę po ciężkiej pracy. Wszystkie badania także te z obszaru neuronauki zaprzeczają tym tezom, ale jednak kulturowo jesteśmy socjalizowani do ciężkiej pracy.
Mit 7 – gdy mylisz status z sukcesem.
Uznajesz, że sukces definiuje się przez pozycję zawodową i społeczny status. Najgorsze jest to, że ta pozycja się ciągle przesuwa gdy osiągasz kolejne szczeble w zawodowej drabinie. Poczucie, że to ciągle nie to i jeszcze trzeba więcej nigdy się nie kończy. A gdyby dopuścić, że sukces może mieć inne definicje? A gdyby stworzyć swoją własną i dowiedzieć się „gdzie spotyka się twoja głęboka radość i głęboki głód świata”.
Mit 8 – gdy myślisz, że granice osobiste wystarczą do zachowania równowagi.
Bierzesz całą odpowiedzialność na siebie i zdejmujesz ją z organizacji, rządu i systemu, które przecież gigantycznie na ciebie wpływają. „Kiedy utrzymywanie zdrowej kultury pracy staje się obowiązkiem jednostki, zawsze kończy się to niepowodzeniem. (…) Odpowiedzialność za lepszą kulturę pracy spoczywa na barkach samego miejsca pracy.”
Jak zmieniło się podejście do pracy?
Książka na pewno będzie świetnie rozumiana przez osoby z pokolenia wczesnych Millenials i starsze. Jeszcze kilkanaście lat temu scenariusz kariery był w miarę oczywisty: wybierasz zawód, znajdujesz „dobry zakład pracy”, harujesz tam wiernie przez dekady, w zamian za stabilność i przyzwoite warunki. Praca była centrum życia, źródłem tożsamości i dumy. Dla pokolenia Boomers i sporej części generacji X była też przede wszystkim gwarancją bezpieczeństwa. Lojalność wobec pracodawcy, hierarchia i twardy etos pracy – tak wyglądała mapa zawodowa ich świata. Wstępem do świata dobrej pracy było wykształcenie.
Nowa mapa zawodowa
Tymczasem mapa zaczęła się zmieniać. Najpierw powoli, wraz z pojawieniem się internetu i globalizacji, potem gwałtownie, kiedy pandemia przewróciła stolik. W ostatnich latach coraz wyraźniej widać, że praca przestaje być centrum życia, a staje się tylko jednym z jego elementów. Młodsze pokolenia – Millenialsi i Gen Z – nie chcą już podporządkowywać wszystkiego karierze. Praca ma sens, jeśli wspiera życie, a nie odwrotnie. Tak przynajmniej deklarują, a pewnie kolejne lata pokażą, na ile przełoży się to na głębokie i trwałe zmiany w naszym krajobrazie rynku pracy.
Nie znaczy to, że praca przestała być ważna. Zmieniło się raczej to, czego od niej oczekujemy. Dla wielu z nas wynagrodzenie i tytuł na wizytówce nie są już wystarczającym powodem, żeby wstawać rano z łóżka. Szukamy sensu, poczucia wpływu i zgodności wartości. Pytania „Czy ta firma robi coś, w co wierzę?” oraz „I czy pozwala mi zachować zdrowie psychiczne?” są widoczne w badaniach. Granice między życiem prywatnym a zawodowym przestały być tabu – dziś potrafimy głośno powiedzieć, że potrzebujemy czasu na rodzinę, odpoczynek, a nawet nicnierobienie.
Ogromną rolę odegrała tu elastyczność. Pandemia udowodniła, że praca zdalna i hybrydowa jest możliwa w skali masowej. Dla starszych pokoleń bywała rewolucją, dla młodszych stała się oczywistością. Gdzie i kiedy pracuję – to dziś często element umowy, nie przywilej. Mimo, że wiele firm wraca do polityki pracy z biura, albo hubrydowej to jednak na popularności zyskują pomysły czterodniowego tygodnia pracy czy karier portfolio: zamiast jednej ścieżki – kilka projektów, freelance, itp. Lojalność przesuwa się z firmy na… siebie samego i własne kompetencje.
Zmieniła się też definicja sukcesu. Kiedyś oznaczał awans, większy gabinet i samochód służbowy. Sukces oznaczał status. Dziś coraz częściej to jakość życia, rozwój osobisty i poczucie wpływu. Młodsze pokolenia wolą dobrze żyć niż „żyć, żeby pracować”. To podejście idzie w parze z rosnącą świadomością zdrowia psychicznego i zjawiskiem wypalenia zawodowego, które WHO wpisało na listę oficjalnych diagnoz.
W tle odbywa się też wielka transformacja technologiczna i rewolucja AI. Dzięki niej praca jest „zawsze w kieszeni”, co bywa pułapką, ale daje też bezprecedensową swobodę. Zmienia się zestaw cenionych umiejętności: obok wiedzy fachowej coraz ważniejsze są adaptacyjność, zwinność emocjonalna, umiejętność współpracy w zróżnicowanych zespołach.
Podsumowanie – co dalej z pracą?
Wszystko to razem prowadzi do prostego wniosku: praca w XXI wieku nie jest już tylko transakcją „czas za pieniądze”. Dla wielu stała się miejscem, gdzie szukamy sensu, ale też świadomie stawiamy granice. Boomers i pokolenie X wciąż częściej myślą o stabilności, Millenialsi i Gen Z odważnie mówią „nie” pracy, która wypala, nawet jeśli dobrze płaci. Wszyscy natomiast zadajemy sobie dziś to samo pytanie: jak znaleźć taką równowagę, by praca była częścią dobrego życia, a nie całym życiem?
To pytanie jest wyzwaniem także dla liderów. Nie wystarczy już tylko płacić więcej. Trzeba tworzyć miejsca pracy, które dają poczucie sensu, autonomii i przestrzeni na bycie człowiekiem. Autorytet „z tytułu” nie wystarcza – potrzebna jest uważność, zrozumienie i odwaga do rozmów o tym, co dla ludzi naprawdę ważne.
I może dobrze, że to się zmienia. Bo jak pokazują badania i historie, które opisuje Stolzoff czy Brené Brown – nie jesteśmy tylko pracownikami. Jesteśmy ludźmi. A życie to coś więcej niż praca.
