Przełomy życia – średnio co 18 miesięcy
Nie ma człowieka na świecie, którego życie biegnie ustalonym i przewidywalnym torem. Każdy z nas mierzył się, właśnie mierzy i zaraz znów będzie mierzyć z życiowym zakrętem. Czasem kilkoma na raz. To są naturalne przełomy życia. Nie da się ich uniknąć, często nie da się ich przewidzieć.
Takie „trzęsienie życia” to stała naszego istnienia. Średnio wydarza się co … 18 miesięcy. Tak mówi statystka na podstawie badań przeprowadzonych przez Bruce Feiler’a i jego zespół po rozmowach z setkami ludzi i wysłuchaniu ich historii.
To co ważne na przestrzeni lat widoczne jest, że liczba tych przełomów życiowych stale rośnie. Nie pozostaje nam nic innego, jak nauczyć się przez nie przechodzić. A najlepiej przekuwać w wydarzenia, które nas budują. Nie mamy wpływu na wiele wydarzeń, które się nam przytrafiają, ale mamy wpływ jak przez nie przechodzimy. Rozwijanie odpowiednich umiejętności, stosowanie ich gdy „się wali” jest naszym wyborem.
Po wywiadach, które przeprowadził zespół B.Feiler’a wyłania się jeden niezwykle ważny wniosek. Istnieje tak wiele podobieństw, w tym jak ludzie radzą sobie z bardzo różnymi rodzajami przełomów życiowych, że można zdefiniować konkretny zestaw narzędzi, który pomoże sobie radzić.
Życie to sztuka przemiany – powiedział Wiliam James, ojciec współczesnej psychologii. Sztuką tak fascynującą, że postanowiłam zadedykować jej swoją pracę i w jej kierunku skierować ścieżkę kariery.
Na początku był chaos – czyli o początku każdej zmiany
Trzęsienie w naszym życiu powoduje chaos. Wszystko się rozpada. Ze zdziwieniem zdarza się nam stwierdzić, że życie „na zewnątrz” bezczelnie toczy się dalej. Ludzie robią zakupy. Kot wygrzewa się na murku. Politycy kłócą się o bzdury. Sąsiad pyta czy może pożyczyć kosiarkę do trawy. Zaraz! Chwila! Jak można? W takim momencie? Przecież mi się właśnie rozpada świat!
Czujesz ból. Pustkę. Strach. Smutek. Wstyd. Wściekłość. Osamotnienie. Badania zespołu B.Feiler’a pokazały, że dominującym uczucie, którego doświadczało 26% badanych jest strach. Choć mieszanka bywa różna, zawsze jest niezwykle silna. Jak mocny drink na dobrej imprezie. „Jestem na samym dole klifu i patrzę w górę, i może jest tu gdzieś jakieś oparcie dla stóp, żebym mógł się w końcu zacząć wspinać”.
To charakterystyczna dla zmiany faza transformacji i zwykle od niej się zaczyna ta podróż.
Strach wbudowany w nas jak pierwotny mechanizm, ma nas mobilizować, wspierać w działaniu. Gdy jest za wielki zaczyna paraliżować. Utrudnia proces transformacji. Dlatego narzędzia, które zwykle intuicyjnie ludzie stosują w takich momentach, pomagają w adaptacji:
– zapisanie swoich lęków i przemyślenie sposobów poradzenia sobie z potencjalną sytuacją, jeżeli faktycznie się wydarzy;
– stawianie czoła jednemu z nich i rozpoczęcie działania. Odważny to nie ten, kto się nie boi, ale ten kto działa pomimo odczuwanego lęku.
Smutek to drugie na liście najczęściej towarzyszące ludziom uczucie w zmianie. To co zwykle pomocne to:
– traktowanie go jak fali. Przypływa. Odpływa. Akceptacja tego faktu daje w końcu ulgę.
– bycie z innymi ludźmi. Nie izolowanie się. Daj się sobą zaopiekować. Nie zostawaj sam_a.
– radykalna szczerość. Przyznanie się do swoich emocji i nazwanie ich.
Możliwe, że towarzyszy Ci wstyd. Trzeci na liście najczęstszych uczuć. Zwykle bierze się z poczucia personalnej odpowiedzialności za to co się nam przytrafiło. Wstyd osłabia nasze poczucie sprawczości, podkopuje poczucie przynależności. Paradoksalnie zrobienie tego przed czym wstyd nas hamuje: podzielenie się swoją historią, bywa leczące.
Chaos, z mieszanką strachu, smutku i wstydu buduje w nas opór. Zaakceptowanie tego faktu, że jesteśmy bezsilni może dać nam światełko nadziei na to, że nie jesteśmy w tej sytuacji bezradni.
Pozwól sobie na pożegnanie.
Czego się chwycić w momencie, kiedy grunt usuwa się spod stóp. Kiedy nie ma starego lądu, a nowego jeszcze nie widać na horyzoncie?
Rytuał.
Okazuje się, że wiele osób w trudnym momencie załamania życiowego zwraca się ku wyspom stabilności i tego na co mają wpływ. Rytuały, rozumiane jako symboliczny akt, gest czy ceremonia, która ułatwia przypisanie znaczenia w czasie transformacji. To co obserwuję wokół siebie, po co sięgają ludzie to: taniec, nowy tatuaż, skok ze spadochronem, namalowanie pierwszego obrazu, kurs ceramiki, założenie swojego ogródka, pierwsze w życiu czerwone szpilki, zmiana fryzury, samotna podróż przez góry. To pozwala poczuć, że odzyskujesz sprawczość i kontrolę. Pozwala połączyć się ze sobą samym_samą na głębszym poziomie.
B. Feiler wymienia, że najpopularniejsze rytuały to: personalne (19%) jak tatuaż, wspólne (14%), jak spotkanie w kręgu kobiet, zmiana imienia (11%), oczyszczenie (10%).
Takie rytuały to sposób na przeżywaniu żalu. Pozwolenie sobie na żałobę, że utraciliśmy coś co było dla nas ważne, co nas budowało, co było częścią naszego życia, pozwala zrobić miejsce na nowe. Celem żałoby jest pozwolić się przyjrzeć uczuciom straty, poczuć je sobą, całym ciałem, pozwolić przez nas przepłynąć. Inaczej zapiszą się w naszym ciele i nie będą nas wspierać na kolejnych etapach życia.
Żałoba przebiega u każdego indywidualnie. Umożliwienie jej zademonstrowania się w pełni, danie przestrzeni, pozwala na przyjęcie do wiadomości, że dotychczasowa forma naszego życia jest przeszłością i tworzymy miejsce na nowe.
Przyjmij do wiadomości, że stare sposoby nie działają
To co towarzyszyło ci w życiu do tej pory: nawyki, sposoby myślenia, rutyny, marzenia, złudzenia, plany, przestaje obowiązywać. Nie działa to co zwykle działało. Porzucenie ochoty na to, by stosować to co umiesz i zwykle się sprawdzało nie jest łatwe. Pozwolić na zagubienie, nie-umienie, nie-wiedzenie, szczególnie jeżeli widzieliśmy siebie jako eksperta jest wyjątkowo bolesne.
W każdej bajce, o każdym bohaterze, jest taki moment, gdy on się gubi. „Odłączenie, dezorientacja. Hinduiści nazywają tę fazę zamieszkiwaniem lasu; wyznawcy Abrahama porównują ją do mieszkania na pustyni. (…) Joseph Campbell nazywał ten etap podróży bohatera przekroczeniem progu, kiedy to opuszcza on zwyczajny świat i wyrusza na przygodę.”
Margaret Atwood oddaje to jeszcze lepiej: „Gdy tkwisz w samym środku opowieści, to wcale nie jest opowieść, a jedynie chaos; mroczny ryk, zaślepienie, szczątki potłuczonego szkła i drzazgi”.
Czemu to tak boli? Te nawyki, przyzwyczajenia, marzenia były z nami sklejone. Traktowaliśmy je jako element naszej tożsamości. Gdy się rozpadają, czujemy jakbyśmy rozpadali się my sami.
Te porównania do „bycia w środku czarnego lasu”, „błąkanie się we mgle”, „trudne lata” to pewnie skojarzenia, które najczęściej są używane by ten okres opisać. Jednak jak mówi Andre Gide: „Nie odkrywa się nowych lądów, nie godząc się, aby na długi czas nie stracić z oczu linii brzegowej”.
Pierwsze światełko w tunelu – gdy promień przebija ciemność
Ten moment, w którym po raz pierwszy pojawi się myśl, uczucie przyjemności, mały entuzjazm, to zwiastuje to blade jeszcze światełko w tunelu, że rozpoczyna się proces tworzenia. Proces, w którym będą się kreować nowe nawyki, sposób myślenia, nowe marzenia! Ten moment, kiedy czujesz potrzebę pisania pamiętnika, gotowania, uprawiania ogrodu, malowania, tworzenia, biegania to właśnie oznaka, że pojawia się energia twórcza. Ta, która poprowadzi Cię dalej na ścieżce przemiany.
I wtedy najlepsze co możemy dla siebie zrobić to… eksperymentować! W tym momencie próba definiowania się, decydowania o czymkolwiek zatrzyma przemianę. Ten motyl, który właśnie się przepoczwarza w kokonie nie będzie miał szans zbudować swoich skrzydeł. „Zwracając się ku kreatywności, odwołujemy się do tej części nas, która jest najbardziej ludzka: zdolności powołania nowego życia”.
Dzielenie i czerpanie
Gdy otacza nas chaos, zapada ciemność, choć najbardziej potrzebujemy wsparcia, często instynktownie się wycofujemy, izolujemy, zamykamy. Dzieje się to nie tylko z powodu naszych biologicznych uwarunkowań (mechanizm walcz-uciekaj), ale także z powodu wstydu i utraty tożsamości, wspomnianych wcześniej. Nie mamy jeszcze pomysłu na „historię do opowiedzenia”, sami nie wiemy co znaczy, to co się właśnie nam przytrafia. A jeżeli do tego mamy silne poczucie „bycie samodzielnym_ą” to tym bardziej nie chcemy pokazywać słabości i zagubienia.
Wtedy potrzebujesz pomocy.
Otoczenie się ludźmi, którzy będą wsparciem, Twoim kompanem, powiernikiem, ale i może krytykiem, jest ważne by przekształcać samego_samą siebie i budować nowy etap życia.
Nowy poranek
Chciałabym móc powiedzieć jak rozpoznać ten moment. To trochę jak poranek ze śpiewem ptaków za oknem i promieniami słońca, po wielu dniach ulewy. Tak po prostu. Nagle się staje. Oddycha się łatwiej. Dzień zaczyna się bez ściśniętego żołądka. Częściej pojawia się myśl o przyszłości niż przeszłości. Jest jakoś luźniej w ciele. Trudne do uchwycenia jak motyl, który przysiadł na chwilę na ramieniu.
Ten pierwszy moment normalności.
Droga ku nowej normalności prowadzi zwykle przez 3 drogi wg. B.Feiler’a: A. akcja (działanie, praca), B. Bycie (tożsamość, relacje), C. Cel (sens, Bóg).
Te osobiste projekty, które postanawiamy realizować podczas przemiany życiowej pomagają budować nową tożsamość. Aż 56% preferowało drogę A. 27% B. 17% C. Aczkolwiek okazuje, że ok. 33% osób realizuje projekty, które należą do trzech dróg.
Co ciekawe wiele osób w trakcie takiej transformacji postanawia się… przeprowadzić. Ruch daje nam poczucie sprawczości. Jest symbolicznym nowym początkiem.
Zdarzają się też ceremonie „otwarcia”. Taki symbol, że teraz zaczynam nowe i …
Ogłaszam nowe światu.
Zaktualizowanie swojej historii, ogłoszenie światu „oto nowy_a ja”, „oto jestem z powrotem na nowo”. Wiemy już jak opowiedzieć to się wydarzyło. Umiemy wpleść to w nową narrację naszego życia i nadać temu sens i znaczenie. Wiemy dlaczego miało miejsce, co nam dało i jak nas zbudowało.
Nasze życie jest historią. Umiejętność nadawania jej sensu – staje się najważniejszą umiejętnością w świecie, w którym możemy spodziewać się „przełomu życiowego” średnio co 1,5 roku. Uczucie szczęścia jest ulotne, sens pozostaje trwalszy i pozwala skleić w jeden kawałek przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Polecam lekturę tej książki każdemu, kto właśnie mierzy się z koniecznością stworzenia nowej narracji dla swojego życia.

