Już nie ma… a jeszcze nie ma… czyli jak to jest w sercu zmiany.
To był artykuł, do którego zbierałam się bardzo długo. Kilka razy zaczynałam. Kasowałam to co napisałam. Wracałam do tego. Znów pisałam i znów nie podobało mi się to co dźwięczy w słowach. Nie oddawały zupełnie tego co chciałam przekazać.
Cały czas się uczę, jak dobierać słowa by w jak najlepszy sposób przekazywały moje emocje, myśli i intencję. Uczę się, bo jestem w zmianie 😉 Swojej własnej. Osobistej. Głębokiej. I trudnej. Ale też ekscytującej. Ciekawej. Radosnej i niezwykle twórczej.
Czemu było mi tak trudno przelać na klawiaturę co myślę? Bo tym wpisem chcę dotknąć istoty transformacji. Tej trudnej w opisie materii, która jest pomiędzy wtedy a kiedyś.
Niezły koktajl złożony z mocnych szotów:
- „już wiem czego na pewno nie chcę”
- „nie mam pojęcia czego chcę”
- „skąd mam wiedzieć co jest moje”
A to wszystko podlane jeszcze:
- „chcę wreszcie poczuć spokój”
- „miotam się i nic z tego nie wynika”
- „strasznie się tym męczę”.
Czujesz się pomiędzy tym co było, a tym co będzie. I jak to przetrwać nie uciekając w stary scenariusz? I nie łapiąc byle czego, by poczuć pozorny spokój?
Jak odnaleźć nowe nie kierując się lękiem, ale chęcią zbliżenia się do siebie i tego co dla Ciebie ważne?
Na końcu artykułu znajdziesz dłuższą listę pytań, które mogą się pojawiać w momencie „pomiędzy”. Czy któreś są dla Ciebie irytująco znajome?
Twój limen – witamy w „pomiędzy” czyli najtrudniejsze miejsce zmiany
Limen to z łacińskiego próg. To słowo stosuje się w pojęciu „liminalności” czyli w kontekście przejścia między jednym stanem a drugim. Stary porządek już nie działa. I albo chcesz, albo musisz go porzucić. Jesteś w zawieszeniu choć wcale nie bez ruchu. Jesteś pomiędzy.
To bardzo trudny moment. Chcesz uciec. Nie chcesz w nim być. Nie ma jasnych ram. Nie ma gruntu pod nogami. Nie ma widoków na horyzoncie. Generalnie niczego nie ma poza chaosem, miotaniem się, bólem i niepewnością.
Zmiana a transformacja – ważne rozróżnienie
I tu muszę się na chwilę zatrzymać. Bardzo bliska mi jest koncepcja Williama Bridges’a, który opisując stan liminalności mówi o „neutral zone” i wyraźnie rozróżnia dwa pojęcia:
– zmianę – jako wydarzenie lub okoliczności zewnętrzne
od
– transformacji – procesu wewnętrznego, który pozwala się do tej zmiany zaadaptować.
Nie każda zmiana oznacza dla nas konieczność głębokiej transformacji. Nie każda zmiana wymaga trudnego przejścia. Nie z każdą zmianą wiąże się to co opisuję dalej albo nie do tego stopnia. Są zmiany, które wymagają nowych nawyków, może innych umiejętności. Ale nie każda od razu oznacza konieczność redefinicji naszej tożsamości, nie każda wiąże się z kryzysem egzystencjalnym. Na szczęście.
Ale jeżeli myślisz, że Cię to ominie – płonne Twe nadzieje. Statystycznie raz na 18 miesięcy spotyka nas wydarzenie, które może być właśnie wstępem do transformacji (wg badań B.Feiler).
Świat podziemi
William Bridges wykazał się naprawdę niezłym poczuciem humoru nazywając ten moment przejścia „neutral zone”. Ta nazwa zupełnie nie oddaje tego, czego doświadczasz w różnych wymiarach:
- Tożsamość: „Kim jestem, jeśli już nie robię tego?”, „Kim będę bez tego…?”
- Sens i wartości: „Po co ja to robię?”, „Czy to moje?”, „Czy warto było?”
- Bezpieczeństwo i kontrola: „Czy dam radę?”, „Na czym mogę się oprzeć?”
- Relacje: „Kto zostaje, kto odchodzi, jak zmienią się relacje?”
- Ciało i emocje: „Nie mogę spać, coś mnie ściska, nie wiem co czuję”
„W świecie podziemi nie ma poczucia czasu; czas jest nieskończony i nie można spieszyć się do wyjścia. Nie ma poranka, dnia ani nocy. Jest to świat pogrążony w ciemności i niezdolny do przebaczenia. Ta wszechobecna ciemność jest wilgotna, zimna i przenikająca do szpiku kości. W świecie podziemi nie ma łatwych odpowiedzi; nie ma szybkiego sposobu na wyjście. Kiedy kończy się płacz, zapada cisza. Przebywa się tam nago i chodzi po kościach umarłych.”
M.Murdock „Podróż bohaterki”
Niepewność – weź to wytrzymaj!
Niepewność jest kluczową cechą wewnętrznego doświadczenia w transformacji. Nurkujesz w nieznane. A Twoje ciało migdałowate krzyczy: UWAGA! Nie wchodź tam! Tam może być niebezpiecznie! Zostań tu, gdzie jesteś. Może nie jest super, ale przynajmniej znasz to bagienko.
Na szczęście Twoja kora przedczołowa odpowiedzialna za kreatywne myślenie jest w stanie przejąć władzę i wie, że warto zaglądać tam, gdzie potencjalnie jest niebezpiecznie. I wie to też Twoja intuicja.
Jak sobie radzić w tym trudnym „pomiędzy”? Co działa i pomaga, a co utrudnia ten czas przejścia?
Nie uciekaj na bezludną wyspę
Gdy nie jest nam wygodnie w życiu mamy ochotę się z niego wylogować. Totalnie. Czujesz irytację na myśl o spotkaniu z przyjaciółką. Impreza ze starą paczką napawa Cię wstrętem. A imieniny u ulubionego wujka są ostatnim na co masz ochotę.
Bo absolutnie nie masz siły na pytania:
– „I co teraz?”
– „A Ty co teraz planujesz?”
– „To chyba dobrze, że już po wszystkim, co?”
I najlepsze: -„I jak Ty to sobie teraz wyobrażasz?”
Wyjście do ludzi wymaga odwagi. Siły. Przezwyciężenia bólu, bo:
– Nie umiesz jeszcze opowiedzieć siebie na nowo.
– Wstydzisz się, że nie masz planu.
– Nie masz „wyników do pokazania” ani odpowiedzi na pytania.
– Czujesz się jak wrak albo jak ktoś, kto się „zawiesił”.
No i jak masz wytłumaczyć stan, w którym jesteś i którego zupełnie nie rozumiesz?
A paradoksalnie to co bardzo dobrze działa to jest właśnie to, czego unikasz: relacje. Spotkania z ludźmi. Bycie wśród nich.
To działa. Na kilku poziomach:
– tożsamość – przebudowuje się w transformacji, w której jesteś. Spotkanie z innymi pozwoli Ci przejrzeć się w ich oczach i zobaczyć te części siebie, które stanowią o Tobie. Pozwoli to odzyskać grunt pod nogami. Poczuć się pewniej.
– poczucie bezpieczeństwa – gdy dzielisz z innymi swoje napięcie emocjonalne, gdy jesteś w relacji z innymi, hormony pracują na Twoją korzyść. Oksytocyna i endorfiny pomagają się uspokoić, kortyzol spada, układ nerwowy wraca do równowagi.
– sprawczość – nazywanie głośno tego w czym jesteś, przestaje być gęstą mgłą, w której siedzisz. To, że zaczynasz opowiadać tworzy narrację, a ta pozwala na poczucie odzyskiwania sprawczości i panowania nad sytuacją.
– „communitas” – Victor Turner, który zajmował się pojęcie liminalności podkreślał znaczenie grupy i głębokiej więzi między ludźmi, którzy przechodzą przez liminalność razem. Kiedy usłyszysz „rozumiem”, „też tak mam”, „jakbyś o mnie opowiadał” dzielisz ten sam ciężar i przestaje on tyle ważyć.
Jeżeli przekonałam Cię, że nie warto się izolować – to komu zaufać? Podaję sprawdzone na sobie sposoby:
– rozmowa z kimś, kto też „nie wie” – możecie się dzielić tym jak to jest;
– grupa osób, które są w podobnej sytuacji – spotkanie z nimi jest jak ładowanie baterii;
– terapia lub coaching – dla odbijania myśli z kimś, kto wie, jak zadawać pytania i tworzyć bezpieczną przestrzeń byś Ty mógł_mogła docierać do siebie;
– pisanie tego co myślisz i czujesz. Codziennie.
Potrzebujesz kogoś przy kim możesz być sobą, bez spiny, zakładania maski, kto po prostu jest. Włącznie z Twoim dziennikiem.
Dlaczego warto przeżyć „neutral zone” w pełni?
Dokładnie tam wykuwa się Twoje nowe „ja”. Jeżeli stamtąd uciekniesz to nie dasz sobie szansy na nowy początek. W tej czarnej dziurze możesz rozpaść się na kawałki i usłyszeć siebie. Zobaczyć to co wcześniej przykryte było przez „powinnam”, „należy”, „wypada”. Przez Twoje role, stanowiska, przypięte łatki.
Transformacja zaczyna się wtedy, kiedy przyznajesz „nie wiem”. Ale chcę się dowiedzieć i jestem gotowy_a na poszukiwania.
Dziękuję, że czytasz. Pozdrawiam Cię z głębokiego zakątka mojego „neutral zone”.
Pytania „w zmianie”, które pojawiają się, kiedy jesteś pomiędzy starym a nowym:
🔹Poczucie zagubienia i dezorientacji
- „To nie tak miało wyglądać”
- „Nie wiem kim jestem i kim chcę być”
- „Wszystko mi się rozsypało i nie wiem, od czego zacząć”
- „Czy ja sobie to zrobiłam sam_a?”
🔹Niepokój i presja
- „Już dawno powinnam coś ogarnąć”
- „Co, jeśli nic się nie zmieni?”
- „Może to była zła decyzja”
- „Inni jakoś dają radę, a ja stoję w miejscu”
🔹Rozedrganie emocjonalne
- W jednej chwili: nadzieja, ekscytacja, wolność
- W drugiej: lęk, smutek, złość na siebie
- I oczywiście ta najgorsza: „nic nie czuję – może coś ze mną nie tak?”
🔹Utrata sensu i kierunku
- „Nie wiem, po co to wszystko”
- „Nie widzę sensu tego, co robię”
- „Czy to wszystko prowadzi donikąd?”
- „Mam już dość tej męki”
🔹Nadaktywność poznawcza
- Analiza w kółko: „Co poszło nie tak?”, „A gdybym wtedy…?”, „Co teraz powinnam?”
- Skakanie między opcjami, szukanie szybkiego planu ratunkowego
- Scrollowanie ofert pracy, kursów, mieszkań w Portugalii, opcji hodowli owiec w Bieszczadach i Instagrama – ludzi, którzy „już wiedzą”, „oni już tam są”.
🔹Głębokie pytania egzystencjalne
- „Kim jestem bez plakietki… tu wstaw odpowiednie…?”
- „Co ja w ogóle potrafię?”
- „Czy to wszystko ma jakiś sens?”
- „Jak żyć po swojemu? Co to w ogóle znaczy?”
