„Wolta”: reportaż o zmianie bez lukru, gotowych odpowiedzi i happy-endu. To po co czytać?

Zmiana rzadko wygląda tak, jak w książkach o rozwoju osobistym. Nie zaczyna się od decyzji ani od planu. Częściej od rozpadu tego, co dotąd było oczywiste: ról, ambicji, przekonań o sobie. „Wolta” Joanny Gierak-Onoszko to reportaż o sześciu kobietach w momentach, gdy stare tożsamości przestają działać, a nowe jeszcze się nie uformowały. Bez lukru, bez narracji o sukcesie, bez obietnicy szybkiego „powrotu do formy”.

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się nim:

Książka o zmianach, która nie obiecuje ulgi

Są takie książki, o których szeroko się nie pisze i nie wyskakują z każdego posta na LI jako objawienie, jak „Pozwól im” Mel Robbins. Nie są też szeroko promowane. Ani nawet ich ocena na lubimyczytac.pl nie zwala z nóg. Nie dają prostych recept, nie obiecują niczego, nie są nawet na odkrywczy temat. Ale jednak, gdy autorką jest ktoś, kto wie jak pisać reportaż, albo zmierzyć się tak trudnym tematem jak ten opisany w „27 śmierci Toby’ego Obeda” to wiesz, że nie będzie to po prostu jedna z wielu książek w Twoim życiu, które zapomnisz w tydzień po przeczytaniu.

„Wolta” Joanny Gierak-Onoszko – reportaż zamiast poradnika

Dostałam tą książkę w prezencie od osoby, która zrobiła prawdziwą woltę w swoim życiu i jej historia świetnie by się nadawała na jedną z tych opisanych przez Joannę Gierak-Onoszko w „Wolta. Opowieść o kobietach w zmianie”.

Okładka z delikatnymi kwiatami kompletnie nie pasowała mi do słowa „wolta”, która brzmi jak rewolucja, zwrot i coś dalekie od delikatności i kruchości.

Ale po przeczytaniu tej książki wiem, że to najlepszy symbol tych historii. To jedna z niewielu książek o zmianie, która nie próbuje jej oswoić. Nie znajdziesz tu mądrych rad, wniosków i złotych myśli. Tam gdzie Robbins mówi: działaj – Gierak-Onoszko mówi: zostań.

Jak być w zmianie?

Taki tytuł bym dała tej książce, gdyby go jeszcze nie miała.

Wolta, którą funduje nam życie, bywa zaskakująca i przez to trudna od razu do zaakceptowania. Wydaje się niszczycielska, odzierająca z nadziei. Zabiera. Pozbawia. Staje się synonimem straty. Trudno wtedy wyobrazić sobie, że też czymś nas obdaruje, wzbogaci i przyniesie nowe jakości. Dotrwanie do tego momentu wydaje się nadludzkim wysiłkiem albo wręcz niemożliwe do wykonania.

Ale ta książka idzie krok dalej: pokazuje, że to nie zawsze zdarzenie jest problemem. Często problemem jest to, kim byliśmy, zanim ono przyszło – nasze przekonania, ambicje i sposoby radzenia sobie, które przestały działać. Strata nie polega tylko na tym, co zabiera nam życie. Polega też na tym, że musimy porzucić sposób, w jaki dotąd siebie rozumieliśmy.

A jednak „człowiek, który doznał cierpienia i przeżył sytuację rujnującą jego poczucie bezpieczeństwa i sposób patrzenia na świat, z reguły się mimo wszystko podnosi. Widzi i docenia swoją wewnętrzną siłę oraz umiejętność przetrwania. Rozumie też, że istnieją możliwości, których do tej pory nie brał pod uwagę, poszerza swoje myślenie.”

Kobiety w momencie życiowej wolty – między cierpieniem a wyborem

Sposób w jaki autorka opisuje historie bohaterek tej książki jest bardzo umiejętny. To nie słodkie opowieści z happy-endem. Ani nieepatowanie trudem zmiany i koszmarem przeżyć tak niewyobrażalnych jak utrata dziecka. To wyjątkowa zdolność prowadzenia czytelnika przez woltę, której doświadcza sześć kobiet w sposób wyważony, delikatny, z szacunkiem, okraszony głosami innych sześciu kobiet ekspertek, które z powodu swoich profesji spotykają ludzi w momencie życiowej wolty.

Autorka towarzyszy kobietom w tej opowieści, ale z właściwym dla reportażu dystansem. Jak się je czyta łatwo sobie wyobrazić, że każda z nich nadawałaby się na dobry film. I każdy z nich niósłby inne przesłanie i ogrom mądrości. Pozostawiłby nas z niedosytem, z pytaniami, z przemyśleniami.

Gdy wolta jest decyzją, nie katastrofą

Mnie najbardziej zafascynowały historie, które opisywały woltę, które sprowokowały same bohaterki. Nie były niespodziewaną, nieplanowaną i wręcz niechcianą zmianą. Ale odważnym wzięciem odpowiedzialności za swój los i pokierowanie nim w zgodzie ze swoim sercem, głębokim poczuciem sensu nowego kierunku i spójności ze swoimi wartościami.

Książka skradła moje serce, bo nie opowiada historii „od dna do szczytu”. Opowiada historie ludzi, którzy odkrywają, że to właśnie ich „szczyt” był problemem. Że przekonania, które miały ich chronić – pracowitość, lojalność, ambicja, bycie silną – stały się mechanizmem autodestrukcji. Autorka zaprasza do niekomfortowego miejsca gdzie brzmi pytanie:  z czego właściwie próbujesz się podnieść?  Odejście od życia, które z zewnątrz wyglądało „w porządku”, „rozsądnie” albo nawet jako „sukces”, ale wewnątrz było puste albo duszące – to nie jest zmiana z desperacji. To zmiana w zgodzie z tym, kim zaczynasz się stawać.

To właśnie w tym miejscu książka przestaje być „o zmianie”, a zaczyna być o demontażu tożsamości:

„… łapiemy się na tym, że to co miało nam służyć jako drogowskaz pozwalający omijać problemy, tak naprawdę staje się istotą problemu. Wraz z upływem czasu zmieniają się okoliczności i rzeczywistość wokół nas, a te wielkie przykazania, które nami kierują, pozostają niezmienne. Idąc ich śladem, wymagamy od siebie coraz więcej. Dążymy do doskonałości. Mamy rosnące oczekiwania, głównie wobec siebie. Warto zadać sobie wówczas pytanie, czy to są nasze prawdziwe potrzeby. Czy ten wewnętrzny pęd nie wynika z pracujących w nas przekonań, które zaszczepili nam inni ludzie.”

„Wolta” jako doświadczenie, nie rozrywka

„Wolta” zasadniczo nie poprawi Twojego nastroju. Warto zapewnić sobie komfort lektury, bo daje do myślenia. Polecam czytać tą książkę rozdziałami. To jak wyjście na spotkanie z kobietą, która zaprasza nas na chwilę do swojego życia, by opowiedzieć jakie ono dla niej teraz jest i jak zmienia się dzięki zmianie.

Siadacie przy stoliku w kawiarni, za oknem leje deszcze. Bierzesz łyk mocnego wina. Otula Cię spokój i czujesz siłę kobiety, która dzieli swoją historią. W tle sączy się muzyka, która łagodzi mocniejsze uderzenia serca, gdy opowieść dotyka najtrudniejszych przeżyć. Słuchasz i wiesz, że nie będzie końca tej historii, bo ona nadal trwa i nadal się rozwija.

Bo to jest książka, która rozbraja nasze święte narracje o sile, ambicji i sensie.

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się nim:

Zapisz się na newsletter

Interesujesz się procesem zmiany? Zainspirowało Cię co robi inChange i chcesz pozostać w kontakcie?

Wsparcie dla Ciebie, zespołu i organizacji w procesie zmiany – osobistej, biznesowej i organizacyjnej.

Poznaj przestrzeń rozwoju, transformacji i adaptacji.

0 m² lasów

jest chronionych dzięki inChange