Sukces po przejściach. Dlaczego redefiniujemy karierę, spełnienie i sens pracy?

Czy naprawdę osiągnąłeś sukces – czy tylko odhaczyłeś kolejne punkty starej listy? Pokolenie X i Y stają dziś przed lustrem i zadają sobie pytanie: czy to wszystko miało sens? W świecie, gdzie wypalenie bywa normą, a awans nie daje spełnienia, redefiniujemy sukces. Tworzymy nowe definicje.

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się nim:

Nauka. Dobre studia. Kursy. Języki. Najlepiej dwa. Pierwsza praca jakakolwiek. Kolejna praca już lepsza na etacie. Najlepiej w dużej firmie. Awans. Kolejny awans. W między czasie zakładasz rodzinę. Dzieci – najlepiej dwójka. Kredyt (pewnie w CHF), mieszkanie albo i dom pod miastem. Kolejny awans. Bo sukces to wysoka pozycja zawodowa, ponadprzeciętny poziom zarobków, rosnący majątek i wakacje na drugiej półkuli.

Przepis na życie w dostatku i komforcie. Prosty. Skuteczny. Pewny.

Działał w sumie jakieś 25 lat, akurat jak pokolenia Baby Boomers oraz X wypuszczały w świat pokolenie Y.

I co?

Jak się masz drogi 40-latku te 20 lat później? Przepis na życie wypalił? Jesteś tam, gdzie chcesz być? Tak to miało wyglądać?

Wiem, że prawie połowa z Was czytająca te słowa odpowie, że nie jest wcale tak dobrze. Czuje się przeciążona. Przytłoczona ciągłymi zmianami, presją, tempem życia i pracy. A co drugi z Was powie wprost: czuje się wypalony_a zawodowo.

Uczucie wyczerpania i zmęczenia jest tak częste i powszechne, że traktujemy je już jak normę. Coś co po prostu musi towarzyszyć nam w życiu, jeżeli chcemy coś osiągnąć, gdzieś dojść i coś mieć. Nie kwestionujemy tego i próbujemy z tym jakoś żyć. Oswajamy fakt, że praca powoduje, iż nie mamy siły na nic więcej po pracy, czujemy się zestresowani i nerwowi, myślimy o pracy prawie ciągle.

Raport „Sukces na wagę zdrowia” z badania zrealizowanego w ramach trzeciej edycji ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej „Bliżej Siebie” organizowanej przez Grupę Artemis, dostarcza ciekawych danych w tym aspekcie. W dalszej części artykułu przytaczam kolejne wnioski, które nasunęły mi się po lekturze tego bardzo obszernego opracowania.

Stara recepta – nowe realia.

Czy osiągnąłeś_osiągnęłaś zawodowy sukces? Jeżeli twierdzisz, że tak – jesteś w mniejszości. Bo tylko 27% badanych osób uważa, że go doświadcza. Większość z nas nie ma takiego poczucia.

Definiujemy sukces jako awans i pozycję zawodową (39%), satysfakcję i poczucie spełnienia (34%) i wynagrodzenie oraz stabilność zawodową (32%). Którego z tych kryteriów zatem nie spełnia Twoje zawodowe życie, że nie czujesz się człowiekiem sukcesu?

A może to już nie jest Twoja definicja sukcesu? Może czujesz, że zupełnie nie tak chcesz go definiować? Może w środku swojego życia czujesz, że w realizacji danego Ci w dobrej wierze przepisu na sukces, brakuje… sensu?

A jaki przepis na życie przekazujesz swoim dzieciom? Co zapewni im dobre życie?

Wartości w pracy – czy sukces jest na liście?

Jeżeli pozycja zawodowa, majątek i zarobki to nie wszystko do pełnej definicji sukcesu zawodowego, co zatem się liczy?

Co trzecia osoba pełniąca rolę liderską w organizacji i co 5-ty pracownik zmienili definicję sukcesu w ciągu ostatnich 5 latach.

Główne dwa powody to:

  • docenienie znaczenia zdrowia psychicznego
  • dążenie do większej równowagi między życiem zawodowym i prywatnym.

Jak spojrzymy na listę wartości w życiu zawodowym to obrazek staje się jeszcze ciekawszy.

Na szczycie hierarchii wartości znajdują się oczywiście wynagrodzenie, bezpieczeństwo finansowe i stabilność zatrudnienia. Podstawowe czynniki „higieny”. Ale po ich spełnieniu okazuje się, że kolejne w ważności to:

  • atmosfera i dobre relacje w zespole (50%)
  • równowaga między życiem zawodowym i prywatnym (49%)
  • bezpieczeństwo psychiczne i fizyczne (44%)
  • elastyczność godzin i trybu pracy (39%)
  • poczucie sensu (37%).

Możliwość awansu i osiągania zawodowych sukcesów znajduje się raczej u dołu listy na 13-stym miejscu ze wskazaniem poniżej 30%.

Jeżeli większość z nas nie czuje, że osiąga sukces zawodowy, a na liście wartości podaje go tak nisko, to moim zdaniem dlatego, że definicja sukcesu właśnie ulega przedefiniowaniu.

Połowa osób w środowisku pracy jest zdania, że obecnie sama potrzeba dążenia do sukcesu zawodowego traci na znaczeniu, ponieważ:

  • 15% badanych „Sukces nie świadczy o wartości człowieka.”
  • 15% badanych „Sukces nie jest potrzebny do tego, aby być szczęśliwym i spełnionym.”

Nie chcemy już pojęcia sukcesu zawodowego rozumianego w „stary” sposób.

Redefinicja pojęcia sukcesu zawodowego –  jesteś świadkiem fundamentalnej zmiany.

Analiza danych z raportu i innych badań pokazuje, że definicja sukcesu zawodowego przesuwa się z „awansu i wyniku” na:

  • satysfakcję z pracy,
  • poczucie sensu,
  • zdrowie psychiczne,
  • jakość relacji i spokój.

Ta zmiana wynika z kilku powodów:

  • kryzysów ostatnich lat (pandemia, wojna, inflacja),
  • zmęczenia kulturą „ciągłego dowożenia” i ogólne przebodźcowanie,
  • świadomej refleksji pracowników i liderów, którzy coraz częściej mówią „już nie chcę płacić takiej ceny”.

Coraz więcej ludzi nie odrzuca ambicji, tylko redefiniuje, co znaczy „osiągnąć coś”.

Odrzucają sukces rozumiany w sposób, z którym się nie zgadzają. Szczególnie widoczne jest to w pokoleniu Zet, które miało okazję obserwować z czym wiąże się zawodowy sukces ich rodziców.

Nowe wartości a stare systemy

Nie czujemy, że osiągamy sukces, bo posługujemy się definicją, która nie jest już „nasza”. System, w którym funkcjonujemy cały czas premiuje stary paradygmat:

  • KPI, targety, wzrost kwartalny,
  • nadgodziny = zaangażowanie,
  • widoczność = wartość,
  • efektywność i produktywność = miara postępu.

Efekt jest taki, że odrzucamy takie pojmowanie sukcesu. Wiemy co dla nas jest ważne, ale nie widzimy, aby to właśnie było premiowane, doceniane i uznawane.

Jeśli sukcesem dla mnie jest dobra atmosfera i poczucie sensu, ale moje wynagrodzenie i uznanie w organizacji zależy tylko od twardych wyników – mam poczucie porażki, nawet jeśli robię to, co zgodne ze mną.

Nowa definicja sukcesu nie znajduje uznania w świecie biznesu. „Sukces” przez dekady był kojarzony z zewnętrznym symbolem: tytułem, awansem, premią, dyplomem, biurem na 17. piętrze. Nowe wartości, jak spokój, zgodność ze sobą, wolność decyzji, satysfakcja bez spektakularności, nieeksponowany dobrostan – nie są łatwo mierzalne, dostrzegalne. Nie dają premii.

Dlatego choć ludzie czują się bardziej spełnieni wewnętrznie, nie mają społecznego narzędzia, by to uznać za sukces. Jeżeli zmieniłeś pracę lub zdecydowałaś nawet o przejściu na pół etatu aby odzyskać czas dla siebie, rodziny i spokojny sen – nie powiesz wprost: „odniosłam_em sukces”, bo brakuje Ci takiego wzorca sukcesu w naszej kulturze i języku.

Rebelianci i buntownicy – jak ich oceniasz?

Znasz kogoś kto decyduje w środku świetnej „kariery” na porzucenie dalszego pięcia się po szczeblach na rzecz większej równowagi z innymi obszarami życia, by zadbać o swoje pasje, inne wartości i zdrowie? Jak oceniasz taką osobę? Co sobie myślisz o jej decyzjach?

Leniwa? Mało ambitna? A może odważna, niezależna i rozsądna?

I tu raport pokazuje jednoznacznie pozytywną ocenę. Większość z nas uważa, że taka decyzja świadczy o: świadomości swoich potrzeb (42%), rozsądku (42%), dążeniu do harmonii w życiu (28%) i odwadze (25%).

I ja doświadczyłam takich opinii. Praktycznie wszystkie z jakimi się spotkałam decydując się na radykalną zmianę w swojej ścieżce zawodowej, były pozytywne, wspierające i bardzo budujące. Co ciekawe najczęstsza z nich mówiła o… odwadze. Nadal mnie to fascynuje, bo przecież poczucie bezpieczeństwa, które czujemy pracując na etacie w korporacji nie jest ani czymś gwarantowanym, ani trwałym i może się szybko i boleśnie zakończyć. Ale może wydaje się bardziej pewna, przewidywalna i zarządzalna niż własna działalność.

Twoja osobista definicja sukcesu

Wracając do sedna – czym jest dla Ciebie sukces dziś? Z czego wynika uczucie spełnienia i bycia w zgodzie ze sobą?

Myślę, że warto zatrzymać się od czas do czasu w swoim życiu, by zadać sobie fundamentalne pytania, które pozwolą upewnić się, że idziemy swoją ścieżką, w kierunku, który jest dla nas ważny.

W świecie, który jest tak zmienny, że kompetencje dezaktualizują się już co 2-3 lata, zawody znikają, nie da się przewidywać przyszłości, nie ma jednego przepisu na sukces. Ale wierzę, że warto inwestować w umiejętności, które będą się cały czas liczyć. Jak kompetencje adaptacji do zmian, ciągłego uczenia się i oduczania, elastyczności. Warto zawsze inwestować w poszerzanie wiedzy o sobie. Budowanie samoświadomości pozwala na aktualizowanie definicji sukcesu, którą ja rozumiem jako poczucie spełnienia i życie w zgodzie ze sobą. Świat nie da Ci przepisu. Musisz go samodzielnie zbudować.

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się nim:

Zapisz się na newsletter

Interesujesz się procesem zmiany? Zainspirowało Cię co robi inChange i chcesz pozostać w kontakcie?

Wsparcie dla Ciebie, zespołu i organizacji w procesie zmiany – osobistej, biznesowej i organizacyjnej.

Poznaj przestrzeń rozwoju, transformacji i adaptacji.

0 m² lasów

jest chronionych dzięki inChange