Pragniesz zmiany. Na przykład – by iść z radością do pracy. By w nocy nie budził cię natłok myśli. By w niedzielę wieczór żołądek nie podchodził do gardła. By w pracy lepiej ogarniać nawarstwiający się chaos tematów. By czuć, że to co robisz jest zgodne z Tobą.
Chcesz przełomu, olśnienia, metody, która odmieni to gdzie jesteś. Chcesz zmiany, ale z jakiegoś powodu wierzysz, że jej forma musi być równie spektakularna. Bo przecież jeżeli zmiana ma być duża to i sposób, w jaki ją osiągasz musi być spektakularny.
Tak trudno nam uwierzyć, że zmianę dokonuje się przez żmudne, zwyczajne, powtarzalne działania, które bardzo długo nie wyglądają jak spektakularna zmiana.
Dlaczego nie wierzymy, że proste rzeczy działają?
To, że lekceważymy podstawy, nie wynika wyłącznie z braku wiedzy. Wynika z kilku bardzo ludzkich mechanizmów psychologicznych i kulturowych.
Mylimy prostotę z powierzchownością
Kiedy jesteś w kryzysie, trudnym, złożonym, to pytanie o sen wydaje ci się kompletnie nieadekwatne do skali cierpienia. „Ja nie wiem po co rano jadę do tej pracy, a ty mnie pytasz ile średnio sypia?”
Wierzymy, że jeżeli tkwimy w skomplikowanej dla nas sytuacji, to jej rozwiązanie wymaga jeszcze bardziej skomplikowanej metody. Proste metody wydają się za proste.
Ale paradoks polega na tym, że proste nie oznacza powierzchowne. Dokładnie odwrotnie – są fundamentalne, o czym więcej w dalszej części tego artykułu.
Wierzymy, że intensywność doświadczenia wiąże się z głębokością zmiany
Wierzymy, że zmiana dokonuje się przez intensywne, głębokie, transformujące, spektakularne doświadczenia.
Trudno nam dostrzec, będąc w procesie zmiany, że transformacja nas samych zachodzi. Nie wierzymy w nudną ścieżkę, nie doceniamy małych kroków, czekamy na przełom.
Rynek „rozwoju” sprzedaje nam cudowne, przełomowe rozwiązania
Jesteśmy bombardowani cudownymi rozwiązaniami, nowoczesnymi metodami (koniecznie z AI w nazwie), kursami z obietnicą transformacji.
Sen, jedzenie, ruch, przerwy, odpoczynek – nie mają tej dramaturgii, ciężko się monetyzują.
Kiedy jedziemy na drugi koniec świata za pięcio-cyfrową kwotę, do znanego eksperta, wydaje nam się, że robimy coś skutecznego. Im większe nasze zmęczenie i desperacja, tym intensywniej szukamy skrótów, mocnych cudownych metod. I marketing rynku „rozwoju” doskonale wie jak to wykorzystać.
Zmiana wymaga konfrontacji, a nie tylko wiedzy
Jeżeli wiesz doskonale dlaczego regularne przerwy i odpoczynek są kluczowe by dobrze funkcjonować, to dlaczego tak ci trudno to wdrożyć w życie?
Przecież odpoczywa się jak jest wszystko zrobione. Najpierw obowiązek – potem przyjemność. To przykład typowych przekonań, które nami rządzą, budzą w nocy, nie pozwalają usiąść w ciągu dnia. A nawet jak przekonamy do tego siebie, to głowa ciągle podrzuca listę niezrobionych rzeczy.
I tak okazuje się, że odpoczynek może wymagać zmierzenia się ze swoimi przekonaniami, ambicją, lękiem przed odpuszczeniem kontroli, kulturą dostępności, obawą przed samotnością, poczuciem winy i całą kopalnią innych wyzwań.
To co wydaje się pozornie proste, może wymagać konfrontacji z tym co bardzo skomplikowane w nas samych.
W poszukiwaniu natychmiastowej ulgi
Szczególnie w kryzysie szukamy sposobu na natychmiastową ulgę. Tu i teraz. Trudno nam wykrzesać z siebie energię na powtarzalne nudne czynności, których efektów nie widzimy od razu.
Kupienie kursu, zapisanie się na event – dają poczucie, że coś robimy. A im bardziej jesteśmy wyczerpani, tym bardziej potrzebujemy stałego rytmu prostych zasilających czynności, w co trudno nam uwierzyć.
Infrastruktura zmiany – Twoje ciało
Bardzo często spotykam się z przekonaniem, że zmiana dzieje się głównie w głowie: w analizie, decyzji, wglądzie, zrozumieniu, „przepracowaniu”. A przecież zmiana nie dzieje się tylko w głowie. Dzieje się w całym organizmie.
Ciało to nie nośnik dla głowy, ale infrastruktura, która pozwala zmianie się wydarzyć.
Nie wystarczy coś zrozumieć, jeżeli ciało nadal funkcjonuje w trybie zagrożenia, niedoboru, wyczerpania. Mimo dokładnego przeanalizowania problemu i zrozumienia jego przyczyn, nic się nie zmieni jeżeli nadal będziesz działać w permanentnym niewyspaniu, przebodźcowaniu, gdzie rządzą tobą automatyzmy. Nie masz energii i tzw. zasobów by postępować inaczej.
Za sprawczość, odwagę, wybór – odpowiada ta część mózgu (kora przedczołowa), która działa najlepiej wtedy, gdy organizm ma podstawowe warunki: sen, energię, regulację i choć odrobinę przestrzeni między bodźcem a reakcją.
Zmiana to nie jest proces wyłącznie poznawczy, ale także emocjonalny, relacyjny, behawioralny i somatyczny, dlatego te fundamentalne nawyki z jakościowym snem na czele, są absolutną podstawą – tworzą warunki, w którym zmiana może w ogóle się wydarzyć.
Najsilniejsze (choć nudne) fundamenty zmiany
I teraz fragment artykułu, który spodziewam się, że zostanie przescrollowany. No bo tu będzie o tych nudnych rzeczach jak: sen, odżywcze posiłki, regularne przerwy, odpoczynek, który regeneruje (nie mylić z czasem wolnym, bo to nie to samo). Są na to dziesiątki badań i coraz więcej dowodów z neuronauki, psychologii zdrowia i badań nad pracą.
1/ Sen – fundament regulacji, decyzji, odwagi, sprawczości, przywództwa
Gdy jesteśmy niewyspani, słabiej działa kora przedczołowa, czyli obszar związany z hamowaniem impulsów, oceną sytuacji i podejmowaniem decyzji. Silniej dochodzą do głosu automatyczne, emocjonalne reakcje. Dlatego niewyspany człowiek częściej reaguje, zamiast wybierać. Nie widzimy opcji, możliwości, wszystko wydaje się niemożliwe.
2/ Jedzenie – paliwo dla układu nerwowego
Koncentracja, regulacja emocji i kreatywne myślenie kosztują energetycznie. Dzień oparty na kawie, cukrze i przypadkowym jedzeniu sprzyja wahaniom energii, drażliwości i spadkom uwagi. Tankujemy auto – to oczywiste, ale nie zasilamy siebie regularnie.
3/ Ruch – powrót do ciała i regulacja napięcia
Aktywność fizyczna wpływa na nastrój, poziom stresu i zdolność mózgu do uczenia się nowych reakcji. Czasem wystarczy spacer, żeby ciało pomogło głowie wyjść z pętli napięcia i analizowania, nie trzeba od razu biegać maratonów.
4/ Przerwy – odzyskiwanie zasobów
Uwaga, cierpliwość i samokontrola nie są niewyczerpane. Krótkie przerwy zmniejszają zmęczenie i podnoszą energię. Tworzą też przestrzeń między bodźcem a reakcją – a właśnie tam pojawia się możliwość wyboru.
5/ Odpoczynek – regeneracja
Regenerujący odpoczynek daje układowi nerwowemu sygnał bezpieczeństwa: mniej bodźców, mniej kontroli, mniej presji. Dopiero wtedy ciało może wyjść z trybu mobilizacji i wrócić do równowagi.
Osobiście na podsumowanie
Tak bardzo chcemy siebie zrozumieć. Słyszę to od swoich klientów regularnie: „jak zrozumiem dlaczego, to to zmienię”. Sama miałam długo podobne przekonania.
I przyznaję, że do pewnego stopnia „samoświadomość” jest ważna. Ale w pewnym momencie, mimo doskonałej rozkminy na temat samej siebie, okazało się to niewystarczające. I pojawiła się taka myśl, prosta aczkolwiek rewolucyjna w skutkach, że być może chodzi o to, żeby przestać traktować siebie jak maszynę, która ma dowieźć mimo wszystko. Mimo niewyspania. Mimo napięcia. Mimo głodu. Mimo przebodźcowania. Mimo życia w nieustannej gotowości.
I że moje ciało nie służy tylko do dumnego noszenia owej głowy. I że już bardziej siebie zoptymalizować nie mogę. A moje ciało to nie żołnierz do wykonywania rozkazów. Odpoczynek to nie nagroda. Zmęczenie to nie oznaka słabości. A granice to nie brak ambicji.
I odzyskanie odwagi, sprawczości, kreatywności, po prostu RADOŚCI, wymaga nie tyle jeszcze głębszej wiedzy o sobie, jeszcze głębszego przepracowania, jeszcze lepszej metody, ale snu, regularnych przerw, chwil „nicnierobienia”, czasu w naturze, ciszy, rytmu.
Te małe rzeczy, okazały się najważniejsze.
Bo zmiana nie następuje wbrew ciału, ale dzięki niemu.
—————————————————————————————————
Ważne zastrzeżenie do artykułu:
Chcę aby jasno wybrzmiało: to nie jest tekst przeciwko terapii, coachingowi ani głębokiej pracy nad sobą. Są sytuacje, w których sen, jedzenie, ruch i odpoczynek nie wystarczą i potrzebne jest profesjonalne wsparcie, leczenie, terapia, zmiana środowiska albo interwencja systemowa. Chcę tylko zwrócić uwagę na coś, co często pomijamy: że nawet najgłębsza praca nad sobą potrzebuje fundamentów. Bez nich próbujemy zmieniać myślenie, emocje i zachowania w organizmie, który nie ma warunków, żeby z tej zmiany skorzystać.
